szukam portfel
Portfel zgubiłem i trochę pieniędzy i wszystkie dokumenty. Ale ich też było tylko kilka. Zgubiłem go na trzeźwo. Wypada przecież zgubić portfel w czasie upojnej nocy, polując na żubry i tygrysy na cyryla, łowiąc pstrągi w fontannach na starym, w dusznych knajpach szukając skrzynki ze skarbem. Ale na trzeźwo? Przedpołudniem, w słońcu, gdzieś może w drodze ze sklepu? Banał.
Nie było w nim nic takiego, kilka dowodów, na to, że się urodziłem i że żywot pędzę: Poganiam przodem, kilka kroków przede mną, kopiąc w dupę raz po raz, kiedy włazi pod nogi. Teraz uciekł żywot. Jestem trupem wśród żywych trupów.

Applehead Factory Tofu the Vegan Zombie. Kup!
Nie ma portfela, nie ma dowodów rzeczowych. Znaleźliby trupa, nie wiedzieliby co z nim zrobić.
Mnie nie ma, nie nazywam się. Na imię? Na imię nie mam, rodzice umarli, znajomi nie poznają. Proszę spojrzeć w telefon. Ja w telefonie mam numery wymyślone, po trzy na każdą literę alfabetu. Przecież formalnie nie żyję. Przecież nie zajmuję formalnie miejsca w tramwaju i na ulicy. Ja formalnie nie zużywam waszych chodników. Pan Zwłoki.
Ostatnio leciał ‘Świt żywych trupów’. Wybitne kino. Bohaterowie mają autocelowanie. Nawet zdychający gość ciągnięty przez ciemny tunel strzela z dwóch gnatów naraz i za każdym razem zalicza headshota.
Ale nie to jest najlepsze w filmach o zombiakach i wymarłych miastach, ale oczywiście to, że można wejść wszędzie bez żadnych konsekwencji. Do wszystkich sklepów i tak dalej. Obeżreć się ulubionymi batonikami, aż wychodzi bokiem. Motyw znany i lubiany. U Romera była taka wyborna estetycznie scena, że sobie urządzają pokoik w supermarkecie. Była to chyba scena symboliczna. Sceny symboliczne mają to do siebie, że nie wiadomo, co o nich powiedzieć i nie pasują do reszty filmu.
Zgubienie portfela to też oczywiście scena symboliczna. Dlatego tak krążę. Możecie mi zazdrościć. Niepotrzebnie. Wcale nie mam ochoty na te pieprzone batoniki. Mam ochotę pójść zupełnie gdzie indziej. I portfel nie ma tutaj nic do rzeczy.
