snafu
Jeden z zasadniczych problemów komunikacji międzyludzkiej: Jak odpowiedzieć na uprzejme zapytanie ‘Co u ciebie?’, czy ‘Jak tam?’. Zwykłem odpowiadać ‘Normalnie’, co jednak bywa odbierane jako oznaka oschłości. Niesłusznie. Otóż jestem skłonny do różnorakich euforii, ale raczej pod wpływem chwili (czyt. alkoholu). Mnie radość sprawiają takie sytuacje jak: porozmawiać, książka, film, Eric Dolphy, zrobiło się cieplej. Nie mam z tym problemu, wręcz przeciwnie. A nawet – w związku z tym co zaraz powiem – dziwną miewam łatwość. Już mówię ‘to co zaraz powiem’. Mianowicie ‘Jak tam?’ bądź ‘Co u ciebie?’ są to – jeśli dobrze rozumiem - pytania o charakterze ogólnym. A charakter ogólny równa się rozpacz. Świat nie jest za dobry, wszystko się kończy, takie pierdoły. Ale dzięki temu - małe przyjemności tym większe. Skosztujmy więc winko.
I oto czytam jak w 1983 Reagan czyścił świat z komuchów, a konkretnie Grenadę. Zastosowano wówczas specyficzną taktykę, inspirowaną chyba wschodnią myślą wojskową: trzy Blackhawki wleciały w siebie, by następnie wlecieć w obiekt złych. Źli, czyli chłopcy z Kuby, byli akurat gdzie indziej, jedli coś albo grali w pchełki, więc akcja odniosła sukces. Do mediów poszło, że zaprowadzono wolność i demokrację. Żołnierze wiedzieli swoje: SNAFU.
Situation Normal: All Fucked Up.
Dzecięciem dociekliwym będąc, zrobiłem research i tak odkryłem olśniewające uniwersum akronimów U.S. Army oraz bohatera o ksywce SNAFU. Był to taki mały facecik z instruktażowo-propagandowo-satyrycznych filmików z czasów II WŚ. Kiedyś mi się zdarzyło oglądać twory Disneya z okazji II Wesołych Świąt, ale nie wiedziałem, że Warner też miał bohatera, i to najwyraźniej sławniejszego i pobłogosławionego (i sponsorowanego) przez Ministerstwo Wojny. Gratka dla zboczeńców, lubiących czasem spojrzeć na przykre incydenty w historii planety przez szkiełko popkultury (brzmi prawie jak Fasolki). Pomijając, że koncepty świetne, że urok retro i szacunek dla gości, którzy to wymyślali.
Więc lecimy. Całość do pobrania na archive.org.
Tutaj ‘SNAFUPERMAN’. O tym, że trzeba się uczyć:
Genialnie paranoiczne ‘SPIES’:
‘CAMOFLAGUE’, czyli jak się nie dać postrzelić w dupę (puenta z syrenami zaprawdę, zaprawdę):
‘BOOBY TRAPS’. Zgubne skutki ufania kobiecym wdziękom nie popartym intelektem. Poza tym kto wie, czy nie było to pierwsze wybuchające pianino:
‘HOME FRONT’. Czyli, że jedni strzelają, a inni robią kreskówki:
Państwo oglądają, a ja pozwolę sobie opatentować akronim na wypadek niedyskretnych pytań przypadkowo spotkanych znajomych.