fabryka

luty 24, 2008

snafu

Kategoria wpisu: tvc15, txt — p z @ 11:08 pm

Jeden z zasadniczych problemów komunikacji międzyludzkiej: Jak odpowiedzieć na uprzejme zapytanie ‘Co u ciebie?’, czy ‘Jak tam?’. Zwykłem odpowiadać ‘Normalnie’, co jednak bywa odbierane jako oznaka oschłości. Niesłusznie. Otóż jestem skłonny do różnorakich euforii, ale raczej pod wpływem chwili (czyt. alkoholu). Mnie radość sprawiają takie sytuacje jak: porozmawiać, książka, film, Eric Dolphy, zrobiło się cieplej. Nie mam z tym problemu, wręcz przeciwnie. A nawet – w związku z tym co zaraz powiem – dziwną miewam łatwość. Już mówię ‘to co zaraz powiem’. Mianowicie ‘Jak tam?’ bądź ‘Co u ciebie?’ są to – jeśli dobrze rozumiem - pytania o charakterze ogólnym. A charakter ogólny równa się rozpacz. Świat nie jest za dobry, wszystko się kończy, takie pierdoły. Ale dzięki temu - małe przyjemności tym większe. Skosztujmy więc winko.

I oto czytam jak w 1983 Reagan czyścił świat z komuchów, a konkretnie Grenadę. Zastosowano wówczas specyficzną taktykę, inspirowaną chyba wschodnią myślą wojskową: trzy Blackhawki wleciały w siebie, by następnie wlecieć w obiekt złych. Źli, czyli chłopcy z Kuby, byli akurat gdzie indziej, jedli coś albo grali w pchełki, więc akcja odniosła sukces. Do mediów poszło, że zaprowadzono wolność i demokrację. Żołnierze wiedzieli swoje: SNAFU.

Situation Normal: All Fucked Up.

Dzecięciem dociekliwym będąc, zrobiłem research i tak odkryłem olśniewające uniwersum akronimów U.S. Army oraz bohatera o ksywce SNAFU. Był to taki mały facecik z instruktażowo-propagandowo-satyrycznych filmików z czasów II WŚ. Kiedyś mi się zdarzyło oglądać twory Disneya z okazji II Wesołych Świąt, ale nie wiedziałem, że Warner też miał bohatera, i to najwyraźniej sławniejszego i pobłogosławionego (i sponsorowanego) przez Ministerstwo Wojny. Gratka dla zboczeńców, lubiących czasem spojrzeć na przykre incydenty w historii planety przez szkiełko popkultury (brzmi prawie jak Fasolki). Pomijając, że koncepty świetne, że urok retro i szacunek dla gości, którzy to wymyślali.

Więc lecimy. Całość do pobrania na archive.org.

Tutaj ‘SNAFUPERMAN’. O tym, że trzeba się uczyć:

Genialnie paranoiczne ‘SPIES’:

‘CAMOFLAGUE’, czyli jak się nie dać postrzelić w dupę (puenta z syrenami zaprawdę, zaprawdę):

‘BOOBY TRAPS’. Zgubne skutki ufania kobiecym wdziękom nie popartym intelektem. Poza tym kto wie, czy nie było to pierwsze wybuchające pianino:

‘HOME FRONT’. Czyli, że jedni strzelają, a inni robią kreskówki:

Państwo oglądają, a ja pozwolę sobie opatentować akronim na wypadek niedyskretnych pytań przypadkowo spotkanych znajomych.

luty 12, 2008

1849, 2008

Kategoria wpisu: muzyka, tvc15 — p z @ 1:37 przed południem

A dziś w radiu pan redaktor włączył utwór, który mnie sparaliżował. Gość stojący za tym projektem, zwyczajem starożytnych folkowców, wziął się za wygrzebywanie tradycyjnych pieśni. No i wygrzebał ‘Saro’ – taką oto historię związaną ze Szlakiem Appalachów. On za nią tęskni, to śpiewa. Sytuacja cokolwiek powszechna. Wolałby być poetą, moim zdaniem niepotrzebnie. Patrz, tak płaczą Amerykanie.

luty 3, 2008

ulubione zwierzątko

Kategoria wpisu: tvc15 — p z @ 5:09 pm

Oglądałem to dziesiątki razy i wciąż nie mam dość:

Muzyka, dramaturgia, klimat, treść, treść, treść.

grudzień 22, 2007

w pewnym wieku ludzie zaczynają czytać gazety od końca

Kategoria wpisu: tvc15 — p z @ 1:15 przed południem

Nie piszę tu, zresztą już tak naprawdę od dawna, ponieważ jestem gołowąsem pociesznie smutnym i ponurym, co nie mówi. Poza tym wolę kisić, na skutek czego coś się ukisza.

Telewizji też nie oglądam, już nawet nie trochę, już nic, bo to świat z drugiej, tej dużo większej, strony marginesu. Doskonała jest tam zabawa. Takie życie po prostu. Po prostu się żyje, nie pierdoli, się żyje po prostu. Wiecie. Już wam ktoś tak mówił, obszczekiwał swoje małe szczęście jak pies na łańcuchu.

A oglądałbym, gdybym był Niemcem:

Konteksty lokalne i globalne czytelnik dobierze sobie wedle uznania.

listopad 14, 2007

kto zabił fryderyka szopena, część 2.

Kategoria wpisu: muzyka, tvc15 — p z @ 12:21 przed południem

Wreszcie jakiś mały geniusz wrzucił tę piosenkę oraz cały koncert. Przy odsłuchu terenowym utwór ten zamienia człowieka idącego ulicą w monstrum na dwóch kołach o średnicy 5 metrów. Pochodzi z ‘Songs for Drella’. Przy czym niniejsze wykonanie wydaje się jedynie słusznym. Kiedy obejrzałem to po raz pierwszy na TVP Kulturze miałem ciary jak pioruny i przez miesiąc broniłem abonamentu jak lew. Może powtórzą.
Gińcie.

Starsze wpisy »

Blog at WordPress.com.