fabryka

czerwiec 5, 2008

phil i słońce

Kategoria wpisu: muzyka, txt — p z @ 1:05 przed południem

pwe

Ze wspomnianym już Elvrumem spotykałem się zazwyczaj podczas podróży ku wodom, bo spotkania te wymagają skupienia, o które na co dzień trudno. Elvrum nie jest piosenkarzem, ale takim człowieczkiem, przez którego przepływają prądy, leje się jakaś kaskada nie wiadomo skąd. Te prądy można i bez niego czasem wyczuć między palcami, czasem się zdarza. Ale właśnie zdarza się zbyt rzadko, częściej we śnie. (Ostatnio ze snu wyrwał mnie odgłos wypadku dobiegający przez okno w suficie. Nie mogłem zobaczyć, czy ktoś umarł, bo nie mam widoku na ulicę. I to jest jedna z tych wielu wskazówek, wiszących w powietrzu jak alergeny.) Ale zdarza się. Chociażby ten kot spotkany na pustej jezdni w środku nocy. Dźwiga białego gołębia, jego prosta szyja i śpieszny kroczek. Wygląda jak mrówka ciągnąca pasikonika. Chcę powiedzieć: Spokojnie, stary, nie jadam gołębi. I wiatr, suchy szelest, wydaje się, że skrzydła są z papieru. I wiatr w drzewach. Więc zdarza się to i na jawie. Piękno można zarzucić, przez chwilę jest lepiej, ale ono i tak wejdzie na plecy i chuchnie w ucho.

Widziałem ostatnio Elvruma w Dzień Dziecka, siedział sobie z gitarą. I możecie powiedzieć, że przyklejam mu jakieś swoje pomysły, ale widziałem człowieka onieśmielonego, że mu się wydobywa takie piękno z gardła i spod palców. Ludzie wokół też wydawali się nieco przestraszeni. Wsłuchajcie się w teksty, on wie, że przydarzyło mu się coś dziwnego. Były to niby jego piosenki, ale chyba wiedział, że były to też piosenki niepodpisane, pozbawione autorstwa, należące do wszystkich. Znalazł je w lesie i przyniósł pokazać. Spotkałem człowieczka, który pogodził się, że mu to piękno przychodzi i nie pozwala na wiele, więc poddał się. Odganiał je żarcikiem, traktował lekko, bo wiedział, że nigdzie mu nie ucieknie. Wyobraźcie sobie, że połknęliście pestkę i teraz w brzuchu rośnie drzewo. Tak, zostałem mistykiem. Nie widzę problemu. Całkiem przyjemne uczucie.

In moonlight
Darmowa EP-ka ‘Nobody’s Pefect’ (’O my heart’ najpiękniejsze)
I następna.

maj 28, 2008

eklektyczny gust muzyczny

Kategoria wpisu: muzyka, txt — p z @ 12:33 przed południem

Najwidoczniej sytuacja mojego sąsiada nie jest najlepsza. Mój sąsiad słucha muzyki. Ja również słuchałem jej niejednokrotnie, kiedy sytuacje moje nie były najlepsze. Bywało, że i nocą dzwoniono z dołu, bo zapomniałem się i nagle wzięła mnie po niewczesnym powrocie chęć na jakieś ‘House of jealous lovers’, ‘Kurwę na telefon’, ‘Idioteque’ czy coś podobnie żywiołowego. Taki jestem imponująco spontaniczny. Ale nie martwcie się, na więcej mnie nie stać. Tamci ludzie zmuszeni byli wyprowadzić się, bo pomnożyły się dzieci jakoś nagle i już wypadały oknami. A szkoda, dobrzy ludzie byli. Ostatnio dostałem wiadomość, jak to koleżance z dołu brakuje mego śpiewu. Gdyż mam zwyczaj śpiewać podczas pobytu w wannie. Celuję w Queen, bo to zespół, który leci w każdym dworcowym kiblu, więc nie da się go nazbyt sprofanować, a jeśli chodzi o muzykę pop, to profanacji ja się obawiam coraz bardziej. Ze względu na pewną wrodzoną melancholię brzmię jak rwany końmi Robert Smith. Akcent też mam niezgorszy. Tekstów zapominam, zresztą w ogóle tekstów zapominam. Ale za to charyzmy nie można mi odmówić. Tylko - jako się rzekło – publika już nie ta. Nie dzwonią, nie piszą, nie pozdrawiają.

Zawsze wydawało mi się, że mam eklektyczny gust muzyczny. Staram się znać trochę niszowych zespołów folkowych z Kanady, jakichś wyszukanych elektronik z Syberii, punkowych protoplastów z Antarktydy, w ramach alibi dorzucić jakąś Roisin albo Kylie, nie unikać awangardy tak w poważce jak i w jazzie, itd. Tak, by móc potem najebanym szesnastolatkom opowiadać o sobie, a one by mogły nie rozumieć i wychodzić w połowie nie zdania nawet, a słowa, kurwa wasza mać.

Jednak mój gust to jest mały chuj. Jak chuj dajmy na to kreta. Albo chrząszcza. Więc sąsiad słucha muzyki, bo jego sytuacja nie jest najlepsza. Najpierw leci DJ Tiesto, muzyczny odpowiednik niemieckiego niskobudżetowego pornosa z cellulitem i tym czymś, co mi się brzydzi pisać. Potem leci DJ Tiesto, tylko że inaczej się nazywa, ale my przecież wiemy, że to DJ Tiesto w jakimś pobocznym projekcie. Potem leci nowe wcielenie DJ’a Tiesto. Nazywa się to pewnie jakoś inaczej, ale nigdzie nie napisano, że artysta nie ma prawa przyjmować różnych osobowości. Taki MF Doom pisze dissy sam na siebie. To jest prawo artysty, żeby przybierać maski, pozy, wcielenia. Więc po DJ Tiesto leci Abradab ‘Miasto jest nasze’. Ale ja wiem, że Abradab to też DJ Tiesto. Ja nie mam wątpliwości, że nie może być inaczej, kiedy próbuję wreszcie raz kiedyś przeczytać coś ze zrozumieniem, ale szklanka z kawą podskakuje mi na stole i chlupie w ryj. Później leci DJ Tiesto vel DJ Tiesto. Następnie zostaje w Winampie wybrany utwór DJ’a Tiesto w remiksie DJ’a Tiesto (DJ Tiesto edit) i jeszcze krótki live set DJ’a Tiesto z Hiszpanii (23.07.07).

A potem leci Feel. „Jak anioła głos”. Ponieważ każdy ma emocje. Niezależnie od tego jak eklektyczny jest twój gust muzyczny, jak często słuchasz Johna Cage’a, oddajesz się poszukiwaniom rzeczy interesujących, wymagających, czasem ryzykownych – i tak lubisz po prostu dobre piosenki. Piosenki takie, które celną frazą kłują w serce, czy bodaj serducho, tak celnie, że myślisz: Dlaczego na to nie wpadłem! Unikalny wokal też jest w cenie. Liczą się piosenki z melodią po prostu. Po prostu dobre kompozycje. Songwriting, proste teksty.

Mnie najzupełniej nie wadzi sąsiada mego głośne słuchanie muzyki. Skądże. Sam oddaję się temu procederowi. Już nie widzę w tym nic zboczonego. Zwykła, ludzka potrzeba. Jednego się tylko boję. Jeśli mój sąsiad ma nerwy tak zszargane, jakby świadczył rozrzut jego zainteresowań muzycznych, może się to skończyć nieprzyjemnie. Lada dzień może zjawić się z siekierą w moich drzwiach, twierdząc, że wsypałem mu szkła do cukru i w związku z powyższym on mnie teraz pozbawi głowy i czy chcę z lewa czy z prawa. Wiem, co mówię. Mam dość dobry ogląd sprawy. Mam pełną świadomość skąd bierze się tak zwany eklektyczny gust muzyczny.

marzec 18, 2008

good copy bad copy

Kategoria wpisu: filmy, muzyka — p z @ 4:21 pm

W dzisiejszym odcinku pragnę polecić Czytelnikom film „Good Copy Bad Copy”. Jest to świetne wprowadzenie w temat praw autorskich w dobie internetu, czym się je Creative Commons itd.

Można go puścić babci, dziadkowi, mamie, tacie i powiedzieć: Zobaczcie jakie są problemy z tymi komputerami, spalić, byłby spokój. Można zobaczyć ponętne ciało Lawrence’a Lessiga. Mnie bardziej, niż mielenie tych samych kwestii po raz setny, zainteresowały duże wątki poświęcone Nigerii i Brazyli.

W pierwszym kraju mamy Nollywood. Największy rzekomo „przemysł” filmowy świata (1200 filmów rocznie, przy ok. 600 hollywoodzkich, jeśli mnie pamięć nie myli), robiony po sąsiedzku, podług przykazań indie – ideologii, do it yourself, dystrybucja po kosztach, etc. Podejrzewam, że będzie to kolejna po Bollywoodzie zajawka dla kulturalnych studentów. Chyba, że już jest. Nie wiem, nie nadążam. Bollywooda żadnego nie widziałem i jakoś mnie nie ciągnie. Podobno ludzie tam tańczą i śpiewają. Wolę horrory.

W Brazylii poznamy grubego producenta Tecno Brega (czyli techno - obciach). Kuriozalne zjawisko, oparte na zupełnym piraceniu i olaniu copyrightów. Kompleks polski mi się odzywa, bo discopolo i kanikuły wypadają bladziutko przy tej Sodomii i Gomorii. Nie żebym chciał brać w tym udział. Strasznie musi tam śmierdzieć spoconymi kroczami. Tego purytanie z nadwiślańskiego ciemnogrodu nie kochają. Ale jako ciekawostka - ok.

Jest też kilka innych ciekawych wątków i nowinek, o których nie chce mi się pisać. Ale polecam. Trwa to godzinkę, zlatuje szybko, człowiekowi wydaje się, że coś wie.

Strona, napisy, torrent.

marzec 9, 2008

kovacs - eastern block ep

Kategoria wpisu: muzyka — p z @ 6:59 pm

kovacs - eastern block ep

Klasa. Gość jest z Węgier. Sklejki w klimacie ‘organiczne Ninja Tune’, czyli na podstawie jazzu, z kontrabasem drepczącym powłóczyście jak Marlowe po dwóch setach. Palinki albo Skalpela. Dużo zadymionych przestrzeni, sample pasują, nic się nie gryzie, pulsacja w porządku. Jak ktoś lubi takie coś, a każdy lubi, bo każdy jest leniwy, to powinien to wziąć zabrać. Masz kliknąć na obrazek.

luty 17, 2008

ustaw jako stronę startową

Kategoria wpisu: muzyka, txt — p z @ 3:46 pm

Jeszcze więcej uroczych bzdetów. Phil Elverum, Pieśniarz prozdrowotny i wysoce spirytualny, z którym bywało granicznie, zamieścił na swojej stronie takie oto coś. Proponuję ustawić sobie taką stronę startową i usunąć pasek adresu z przeglądarki. O ile się da.

Starsze wpisy »

Blog at WordPress.com.