h1

wróble

czerwiec 1, 2008

Zabawa miała trwać do rana, ale skończyła się trochę po północy, bo zaczęła zbyt wcześnie. Bardziej zamulony, niż pijany złym alkoholem (piwo z wodą z rzeki) i upałem padłem na łóżko jak marionetka, której odcięli sznurki. Spałem i śniłem. Śni mi się ostatnio wiele. Dużo pięknych rzeczy. Trochę uroczej makabry przypominającej mikroskopowe zdjęcia owadów. Trochę ciała i dużo czystej wody, muzyka.

Albo, że przychodzi pocztą zgubiony portfel. Ładny, pachnący, co dostałem go od firmy od badań za prowadzenie dzienniczka zakupów, którego nie prowadziłem. Nie ma w nim jednak dokumentów, ani pieniędzy. Kiedy zaglądam do środka, w twarz uderza chmara wróbli małych jak muchy. Wlatują do nosa i ust. Wiją gniazda w ustach z resztek jedzenia wyskubanych spomiędzy zębów, w nosie – z pyłu osiadłego na śluzówce.

Dodaj komentarz