fabryka

kwiecień 27, 2008

oni

Kategoria wpisu: filmy — p z @ 6:13 pm

I dalej w temacie straszydełek. ‘Ils’jest filmem, który udowadnia, że aby pobudzić metabolizm, czyli spowodować stan zwany ‘kilo w gaciach’ potrzeba całkiem niewiele. Wystarczy domek, kilka zakapturzonych postaci, złośliwa ruchliwa kamera, mrok, latarki, trochę dziwnych dźwięków (dużo frajdy czerpie się z domysłów na temat pochodzenia jednego z nich). No i Państwo Pozytywni budzący szczerą sympatię, a nie banda debili wyciągnięta z podobno rozrywkowych programów na MTV. Dodaj rzemieślniczą perfekcję i masz ty gotowego survivala bieganego w najlepszym stylu. Napastnicy na początku przypominają jakieś ufo albo inne demony, a kiedy w finale okazuje się, że zagrożenie jest całkiem realne, jesteśmy miło zaskoczeni. Mimo, że uprzedzono wcześniej, że historię oparto na autentycznych wydarzeniach. Oczywiście, można się zastanawiać, czy owi tajemniczy napastnicy mają prawo wykazywać się zorganizowaniem godnym oddziału SWAT. Ale tłumaczę to sobie subiektywną perspektywą, w tym sensie, że to bohaterowie nakręcają się sami, tak jak widz się nakręca. Strach jest w głowie. Co do tego oparcia na faktach. Wiadomo jak z tym bywa. Albo zupełna ściema, albo najwyżej absurdalnie podkonfabulowana notka prasowa. Ale podobne rzeczy się dzieją, a ty się dobrze bawisz, pomyśl. ‘Ils’ nie powoduje skurczów, krzyków i podrygów, jak chociażby wspomniany ‘[Rec]‘, żadnych efektów typu internetowe screamery - wyciszenie, atak na oczy, wyciszenie, znowu atak. Raczej stan ciągłego, równomiernego napięcia, klimat osaczenia i przerażająca pustka, przeciągająca się nieobecność napastnika. Ale w związku, z tym-co-się-okazuje, jest szansa, że woń kupki w majtach powróci podczas jakiegoś spaceru po mniej uczęszczanych okolicach. Tylko trzeba się dać oszukać.

kwiecień 22, 2008

miej lepiej od nich

Kategoria wpisu: txt — p z @ 10:05 pm

- Załóż konto na last.fm. Nazwij się jakoś przyzwoicie.
- Zaproś Boga do przyjaciół. Też myślałem, że facet ma brodę.
- Ściągnij jakiś player empetrójek. Np. Winamp albo Foobar. Masz już? Niemożliwe.
- Ściągnij modlitwę. Jeśli jesteś kobietą albo chcesz więcej, możesz zrobić własne modlitwy za pomocą głupiego Expressivo. Możesz się też wymieniać ze znajomymi. Tu masz trochę przykładów.
- Zmień tag w ściągniętej empetrójce. W pole artist wpisz swoje imię usera albo imię i nazwisko. Pamiętaj o tym! To pomoże w robocie papierkowej. W polu comment możesz wpisać intencję.
- Ustaw repeat w playerze.
- Wyłącz głośnik.
- Włącz play.

co lubię

Kategoria wpisu: filmy, txt — p z @ 2:33 przed południem

Aniołki, robaczki, kotleciki, mam nadzieję, że udało mi się na tyle skutecznie stworzyć blogową tożsamość, że kiedy milczę, to myślicie, że mam depresję, leżę w pustej wannie, palę ćmiki, nawet po zasiłek nie pójdę, broda sięga już drzwi, już oknem zwisa. Otóż nie jest to prawda. Żyję sobie normalnie, z wesołymi i przykrymi urozmaiceniami. Czasem np. widuję się z kolegami, z którymi wypijam dużo alkoholu, po czym mówimy, co wiemy, a wiemy niewiele. Pijemy tak długo, aż na czołach otwierają nam się czakramy jak trzecie oko, buczą i sprawiają, że wszystko wokół faluje i pęka na czarno. Raczymy się dosiąść, by przekonać się za moment, że z tym dosiadaniem już słabo. Wystarczą dwa słowa, by wiedzieć, że tego flow nie podchwycimy. Nieczęsto jednak upijamy się ostatnio, a w każdym razie mniej często. Lubię pisać o piciu bardziej niż pić. Dziwne, ale zdrowe.

Oglądam dużo horrorów w ramach – trwałego, mam wrażenie - nawrócenia na stare fascynacje i fantazmaty. Wychodzi kilka na tydzień, ale raczej trzy niż dziewięć. Mam po temu kilka powodów. Lubię sceny przemocy, zawsze sprawiały mi one sporo przyjemności. Lubię moment, w którym państwo pozytywni przestają się śmiać i zaczynają krzyczeć. Kiedy pojawia się potwór albo psychol. Jako tania kurwa lubię moralną surowość i motyw kary za grzechy.

Poleciłbym tak zwany ‘Blady strach‘ dla przykładu. Z pozoru film o polu kukurydzy i psycholu, ale nie. Właściwie niewiele można powiedzieć, żeby nie spojlować. Nie żeby haczyk zastosowany był szczytem innowacyjności (wymyśl coś lepszego, bucu), ale nie o to chodzi. Krew jest ciemna, barwy są słuszne, w kadrze ciasno, nawet piosenka Muse nie razi. To naprawdę wiele.

Ale bardziej (chyba) poleciłbym ‘Kalwarię‘, też francuska. Na zachętę scenka. Jeśli chodzi o stronę plastyczną – ekran aż śmierdzi obornikiem, błockiem i potem wieśniaków. Sceny zaś mają potencjał symboliczny (tak zwane ‘powiedzieć coś więcej’). Jeśli chodzi o fabułę: opowieść traktuje o tym jak to pan zły bierze młodego pana, co zjechał nie w tym momencie z drogi i robi z niego swoją dawną panią. Sukienka, fryzurka itp. Ponieważ pan zły jest postacią dopieszczoną tak aktorsko, jak i literacko – rzecz zostawia przyjemny niepokój.

Anegdotka: Opowiadałem ostatnio koledze o tym filmie, że musi obejrzeć. Po czym widzę go ostatnio, a on krzyczy u progu, że tego filmu kurwa nie ma, że on wie, papież, kalwaria, 1 kwietnia był, jaja sobie robiłeś, tego filmu nie ma. Wydaje mi się to bardzo zabawne, ale jestem pewien, że was zupełnie nie bawi. Dowcipy trzeba umieć opowiadać, a jak się ciągnie flegmą, to lepiej sobie darować.
Co jest? Jakiś spadek samooceny?
Coś jeszcze chciałem.
Idę, będę pisał częściej (jasne!), w końcu potrzeba wam tego jak tlenu, a ja lubię.

Ps. A! ‘[Rec]‘ doskonały. Lepszy od dwóch rzeczonych.

Blog at WordPress.com.