tytuł

A gdyby ci się udało wbić ten gwoździk, tak żeby już nie myśleć na zmianę tylko o pierdolonych dżdżownicach i orłach, to z takim gwoździkiem wyglądałbyś trochę głupio. Brzydko byłoby ci z takim gwoździkiem.

A gdyby ci się udało wbić ten gwoździk, tak żeby już nie myśleć na zmianę tylko o pierdolonych dżdżownicach i orłach, to z takim gwoździkiem wyglądałbyś trochę głupio. Brzydko byłoby ci z takim gwoździkiem.
Kradnę Czerskiemu pomysł na opanowanie chaosu. Tu powielajmy więc treści wielokrotnie powielane, a tu niech nastanie porządek. Zasada nr 1: Może być biednie, ale czysto być musi.
W dzisiejszym odcinku pragnę polecić Czytelnikom film „Good Copy Bad Copy”. Jest to świetne wprowadzenie w temat praw autorskich w dobie internetu, czym się je Creative Commons itd.
Można go puścić babci, dziadkowi, mamie, tacie i powiedzieć: Zobaczcie jakie są problemy z tymi komputerami, spalić, byłby spokój. Można zobaczyć ponętne ciało Lawrence’a Lessiga. Mnie bardziej, niż mielenie tych samych kwestii po raz setny, zainteresowały duże wątki poświęcone Nigerii i Brazyli.
W pierwszym kraju mamy Nollywood. Największy rzekomo „przemysł” filmowy świata (1200 filmów rocznie, przy ok. 600 hollywoodzkich, jeśli mnie pamięć nie myli), robiony po sąsiedzku, podług przykazań indie – ideologii, do it yourself, dystrybucja po kosztach, etc. Podejrzewam, że będzie to kolejna po Bollywoodzie zajawka dla kulturalnych studentów. Chyba, że już jest. Nie wiem, nie nadążam. Bollywooda żadnego nie widziałem i jakoś mnie nie ciągnie. Podobno ludzie tam tańczą i śpiewają. Wolę horrory.
W Brazylii poznamy grubego producenta Tecno Brega (czyli techno - obciach). Kuriozalne zjawisko, oparte na zupełnym piraceniu i olaniu copyrightów. Kompleks polski mi się odzywa, bo discopolo i kanikuły wypadają bladziutko przy tej Sodomii i Gomorii. Nie żebym chciał brać w tym udział. Strasznie musi tam śmierdzieć spoconymi kroczami. Tego purytanie z nadwiślańskiego ciemnogrodu nie kochają. Ale jako ciekawostka - ok.
Jest też kilka innych ciekawych wątków i nowinek, o których nie chce mi się pisać. Ale polecam. Trwa to godzinkę, zlatuje szybko, człowiekowi wydaje się, że coś wie.