no pussy blues
Kiedy czasem trzeba dla higieny. Więc pijemy we dwójkę, jest po czwartej i już barman robi się nieco oschły i z wielkopańską ostentacją krząta się, ustawia krzesełka. Tego chuja nie lubię, mówi kolega, kiedyś mi powiedział, że mam wyjść, bo zamykają i zrobił to w sposób zdecydowanie nieprzyjemny. I pijemy, i chyba nie można nam tego picia zazdrościć. A on tłumaczy, dlaczego tak przygasł i tak już nie ma ochoty gadać. Ja nie ukrywam, ze owszem nudzę się, że dawno nie usłyszałem od niego dowcipu. A jest przecież osobą o dużym poczuciu humoru. Z osobami o dużym poczuciu humoru czuję się bezpiecznie. Więc trochę mnie przeraża, kiedy nie mogę sobie przypomnieć ostatniego żartu tej osoby o dużym poczuciu humoru.
I cóż, siedzimy. Ona go rzuciła, ja rzuciłem ją. I on się mnie pyta, czy wiem jak to jest, kiedy ktoś rezygnuje w taki straszny sposób. Ja mówię, wiem owszem, u mnie zrezygnowano raz dość dobitnie i postanowiłem, że więcej sobie na ten luksusik nie pozwolę. Toteż sam rezygnuję. Trzeba przewidywać ruchy wroga. Bo to jest kurwa wojna. I sypią się słowa złe i niedobre o kobietach jako masie, która jawi się nam Armią Czerwoną, gotową wbić nóż w plecy, co jest totalną bzdurą, w co wcale nie wierzę. I on wyznaje wiarę, mówi że miłość, że ona wciąż mu tak i owak, choć przecież zrezygnowała tak dobitnie, i że inaczej nie będzie, ona i tak mu ten. A ja wchodzę w ten nadżarty już kostiumik starego mądrego indora i radzę, bo znam się na rzeczy, mam receptę na wszystko. Wypij wybielacz. Wypłucz żołądek. Zrób peeling i pedicure. Weź dupę w troki. Ogranicz potrzeby. Ciało załatw akupunkturą. Amnezja mięśni. Nie zabijaj się, bo nie przyjdę na twój pogrzeb. Wiem o czym, mówisz, też dość źle sypiam ostatnio. Mam wątpliwości. Leżę, przerzucam się z boku na bok, a w łóżku jest zbyt dużo miejsca, można się turlać jak misiu. Też to mam, oglądam sympatyczne dziewczyny w bikini albo te dwie suki na itv i czuję, że nie wytrzymam i zaraz zadzwonię. I co mam powiedzieć, wyłączam tv, widzę kawałki ciała w głowie. Jatka. I co, mam tłumaczyć, że to nie o samo ciało chodzi, że ciało mieć nie problem. Że ten brzuch, ramiona, włosy, tyłek wciąż nie chcą stać się anonimowe, że wciąż od razu je poznaję. I cóż, że nie widzę twarzy, tak po prostu mam. I cóż, że owszem, podobnie jak ty, tworzę dialogi, kochanie, zobacz jak sobie siedzę, kochanie, zobacz jaką mam nową płytę, może ci się spodoba. Nie, nie, ja się nie znam na jazzie kochanie. Na początku myślałem, że nigdy tego nie zrozumiem, ale po dwudziestym przesłuchaniu tak mnie siekło, że boję się to włączyć jeszcze raz, kochanie. I co z tego? Człowiek się wyżył. Już na te obrazki nie reaguje z taką szajbą. Wiesz jaką radę dał Homer Simpson Bartowi? Że kiedy robi się gorąco, lepiej zamknąć mordę, żeby nie pogorszyć sytuacji. To jest dobre. To jest różnica między Bartem a Homerem. Wiek szczenięcy się kończy i tylko się cieszyć. Następnym razem pomyślisz dwa razy. Potem trzy. W końcu dojdziesz do miliona pomyśleń i będzie ok. Nie będziesz miał przez to myślenie czasu, żeby coś spierdolić. Jakaś taka nieskładna ta gadka. Spojrzałem na niego, bo bałem się że zasnął.
A tam za przepierzeniem chłopcy z Much oblewają podpisanie płyty, śpiewają piosenki Morrisseya i towarzyszą im tylko ładne dziewczyny. Ja na ładne dziewczyny już nie mogę patrzeć, brakuje mi siły. On nie odmawia sobie skomentować kondycji współczesnej młodzieży na przykładzie torby marki Puma, On jest w tych kwestiach konserwatywnym typem. Młodzież powinna według niego chodzić w czarnych sutannach. Wszyscy powinni. A ja mówię, że to dobry zespół, że może i momentami jakaś taka chujowa maniera, ale przecież koncert był zajebisty, energia, ludzie wręcz momentami szaleli, to tamto. Analiza. Ja im dobrze, życzę, choć te nowe kawałki na pierwszy rzut ucha takie sobie. Ale mogę się mylić. Boję się o tę płytę. Parenetyka. Potrzebujemy dobrego pop - rocka, żeby było po polsku. Postulaty. Jakże my tego potrzebujemy. Zobacz mówię, jaka sytuacja, zobacz jak śmiesznie. Oni tam płytę oblewają, idę po gin z tonikiem, przecież to piwo to szczyny. Zobacz, mówię wróciwszy, jakie to ładne: Oni oblewają płytę, a towarzyszą im tylko piękne dziewczyny. A my tu pijemy. Ona cię rzuciła, ja ją rzuciłem. Pociesz się, że kac wszystkim jednaki.